Przedmioty towarzyszą nam od dnia narodzin. Z czasem to, co potrzebne do życia, zamienia się w zbędne zachcianki. A pierwsze zarobione pieniądze prawie zawsze wydawane są na nagrodę. Nowy kubek, nowa bluzka, nowy notatnik – to często zupełnie zbędne przedmioty, które mimo wszystko co chwila pojawiają się w naszym domu na stałe. Myślisz, że masz nad tym kontrolę? W tym wpisie przekonasz się, czy to prawda.
1. Jesteś zaskoczona tym, że coś masz
Pamiętasz to uczucie, kiedy jako nastolatka zaczynałaś sprzątać, a kończyłaś na podłodze w tiulowej sukni, przeglądając pamiętniki z dzieciństwa? Kiedy przestajemy być dziećmi, wiele rzeczy przestaje być przydatnych, a my trzymamy je tylko z sentymentu. W dorosłym życiu może być podobnie. Z tą jedną różnicą, że odnajdujemy spinkę, torebkę, okulary lub inne przedmioty po wielu miesiącach, bo przez ten czas ani razu nie zaglądałaś do szuflady z rzeczami. Jeśli zdarzyło Ci się wykrzyknąć: „O matko! Zapomniałam, że to mam!”, to doskonale świadczy o tym, że nadmiar przedmiotów wkradł się do Twojego domu.
2. Sprzątanie trwa wieczność
Gdyby się nad tym zastanowić, porządki powinny zająć chwilę. To tylko wytarcie kurzu, odkurzenie, odłożenie przedmiotów na swoje miejsce. Problemem, z którym jednak się spotykamy, jest najczęściej nadmiar. Nim wytrzesz wannę, musisz ściągnąć masę kosmetyków. U mnie w rodzinnym domu zawsze było dużo żeli pod prysznic, szamponów, pianek, flakoników perfum rozstawionych na brzegu wanny. Ściąganie i ponowne układanie zawsze mnie denerwowało. Dodatkowo przy wchodzeniu do wanny zawsze musiał spaść jakiś produkt z hukiem. Tym samym łazienka, która powinna być miejscem relaksu, dla mnie była torem z przeszkodami.
3. Nie masz w co się ubrać
Otwierasz rano szafę i widzisz stertę wygniecionych ubrań. Chociaż regały pękają w szwach, nie chcesz ubrać niczego, co jest na półce. Nie, to nie znaczy, że masz kupić nowe ubrania. To czas na przegląd swojej garderoby i zredukowanie tego, czego nie lubisz i nie nosisz.
4. Wydajesz pieniądze na rzeczy, które już masz
To jedno z tych zachowań, które doprowadza mnie do białej gorączki. A niestety spotykam się z tym często, zwłaszcza wśród pokolenia moich rodziców. Przykładem takich działań może być kupowanie nowej kreacji za każdym razem, kiedy idziemy na wesele. Osoby te często argumentują swój wybór tym, że nie chcą pokazywać się dwa razy w tym samym. Jakby ubranie tej samej rzeczy kilka razy było nietaktem. Innym przykładem może być kupowanie kilku tanich rzeczy zamiast jednej porządnej.
5. Dom nie jest dla Ciebie miejscem komfortu
Dom to miejsce, które zawsze powinno być osobistą strefą bezpieczeństwa. Miejsce, w którym można się zregenerować po ciężkim dniu. Schronić się, kiedy świat na zewnątrz nas za bardzo przytłacza. Nie zawsze tak jest, czasem z powodów, które nie mają nic wspólnego z przedmiotami. Jeśli jednak Twoje relacje rodzinne są dobre, Twoje cztery kąty mogą wywoływać dyskomfort. Kiedy po przekroczeniu progu jedyne, o czym myślisz, to fakt, że trzeba posprzątać, a chwila z kubkiem kawy zamiast błogiego spokoju jest czasem, w którym rejestrujesz bałagan, to z całą pewnością winne są otaczające Cię przedmioty.
6. Garaż i piwnica to magazyny przydasi
Za oknem deszcz z gradem, a ty nie możesz wjechać do garażu, bo jest tam sterta pudeł? A może poszukiwanie dekoracji świątecznych w piwnicy zawsze kończy się przepychaniem przez stary zestaw ogrodowy i nieużywane od wielu lat leżaki? Jeśli funkcja danych miejsc zmienia swoje przeznaczenie z przydatnych na kłopotliwe, to z całą pewnością masz za dużo przedmiotów.
7. Pieniądze przelatują Ci przez palce
Media przyzwyczaiły nas do widoku ludzi noszących się naprawdę luksusowo. Markowe torebki, drogie auta, zegarki kosztujące naszą dziesięcioletnią pensję. Im więcej świecidełek, tym większe jest zdziwienie, kiedy okazuje się, że dana osoba ogłasza bankructwo. Nie ma co się dziwić, bo przedmioty kosztują, a co więcej – jedna rzecz rodzi drugą rzecz. Nowe auto to szereg innych kosztów, nowy laptop to nowa myszka, etui, torba. Na jeden nowy przedmiot może pojawić się nawet kilka produktów komplementarnych.
8. Wpadasz w pułapkę organizerów
Próba zrobienia czegoś z uporządkowaniem nadmiaru nierozerwalnie związana jest z kupieniem nowych organizerów. W ten sposób nie pohamujesz bałaganu, będziesz miała za to jeszcze więcej przedmiotów.
9. Nowe przedmioty to dla Ciebie forma nagradzania się
Awans w pracy, zdanie egzaminu, podpisanie ważnych dokumentów – zawsze znajdujesz powód do tego, aby się nagrodzić. Efekt? Coraz więcej przedmiotów.
10. Nie wykorzystujesz większości przedmiotów
Rzeczy w naszym domu powinny nam służyć i spełniać swoją funkcję. Jeśli od lat nie używasz lokówki, którą tylko raz w miesiącu musisz wycierać z kurzu, to lepiej znaleźć jej innego właściciela. Przedmioty zajmują Twoją przestrzeń, angażują Twój czas i uwagę. A Twój czas jest na wagę złota i nie warto marnować go na opiekę nad przedmiotami, których nie potrzebujesz.
Pamiętaj, że posiadanie mniejszej ilości rzeczy to mniej frustracji na co dzień. Pozbycie się nadmiaru nie jest proste, ale może zaowocować i przynieść dobre efekty.





lubie czytac Twojego bloga, z niecierpliwoscia czekam na kolejne wpisy, szczegolnie te w tematyce minimalizmu, pozdrawiam
Bardzo dziękuję! Może jest jakiś temat, który chciałabyś, abym poruszyła na blogu?