2025 rok dobiega końca, a to dobry moment na zrobienie sobie podsumowania roku bez zakupów. Przyznam, że te dwanaście miesięcy minęło mi ekspresowo, a moje wyzwanie – chociaż nie było w 100% idealne, odbyło się bez większych trudności. Jak to się wszystko zaczęło? 

O tym, dlaczego zdecydowałam się na to wyzwanie, pisałam w pierwszym artykule, który przeczytacie tutaj: Dlaczego decyduję się na wyzwanie – rok bez zakupów?

Początkowo moja poprzeczka  była postawiona bardzo wysoko. Z czasem jednak wyzwanie ewoluowało do samych ubrań, butów, kosmetyków kolorowych, akcesoriów i książek. Kupowałam natomiast rzeczy do domu, takie jak wymienne części do odkurzacza, nową suszarkę do włosów i nowe patelnie. 

I tutaj nasuwa się pierwszy wniosek. Im mniej skupiałam się na swojej szafie, tym bardziej dostrzegałam tego, czego brakuje w domu. Wymiana zarysowanych teflonowych patelni, nie była fanaberią, tylko realną potrzebą. A wcześniej to zadanie, ciągle spychałam na bok. Tak samo wyglądała kwestia wymiany części do odkurzacza, który do tego czasu, stał ciągle nieużywany. Rok bez zakupów nauczył mnie rozróżniać, jakie zakupy są potrzebne, a jakie wynikają z impulsu. 

Nie kupiłam ani jednej książki

Najłatwiejsza dla mnie okazała się kwestia literatury. Mieszkam w dużym mieście. Pod nosem mam wiele bibliotek, które są naprawdę dobrze zaopatrzone. W tym roku przeczytałam około 30 książek, wszystkie były pożyczone. Ja wiem, że dla wielu biblioteczka w domu to podstawa. Moje zdanie w tej kwestii jest dość rygorystyczne. Ja naprawdę nie lubię otaczać się rzeczami, których nie używam. Uważam, że celem książek jest to, aby były czytane, a nie zalegały na półce. Dlatego jeśli jest taka możliwość, najlepiej puścić je dalej w świat. Pożyczać koleżankom, odsprzedawać lub oddawać bibliotekom.

Kosmetyki kolorowe

Na co dzień chodzę bez makijażu. Tym samym moje zużycie kosmetyków jest minimalne. W 2025 rok weszłam z końcówką podkładu, którego życie podtrzymywałam poprzez dodawanie kremu. I co? Dało radę. Okazuje się, że kosmetyki są w stanie dać z siebie więcej niż niejeden człowiek. Moim wielkim marzeniem jest skomponowanie sobie w całości kosmetyczki zero waste, ale niestety misja ta okazuje się dla mnie skomplikowana. Mam nadzieję, że uda mi się w końcu wykończyć zawartość swojej kosmetyczki (bo w tym roku żywot zakończył tylko podkład) i będę mogła powoli zastępować je kosmetykami bez plastikowych opakowań. 

Ubrania 

Jeśli jesteście ze mną dłużej, to pewnie znacie dobrze moje zdanie. Nie jestem wielką fanką robienia zakupów. Wręcz przeciwnie jest to dla mnie dość stresujące, ponieważ po 30 latach nadal nie mam określonego stylu i często wybieram bezpieczne (ale i nudne rozwiązania). Ten rok zmusił mnie trochę bardziej do kombinowania z różnymi połączeniami. Trochę odważniej łączyłam ze sobą stroje i to pokazało mi, że moja szafa nie musi być taka nudna. Zauważyłam jednak kilka braków, które naprawdę mi doskwierały. W nowym roku bez gadania chce uzupełnić garderobę o dwie-trzy letnie sukienki, bezrękawnik wełniany, kurtkę, buty i klapki. To właśnie brak tych dwóch ostatnich elementów najbardziej mi doskwierał i sprawiał, że czułam się czasami niezbyt elegancko. 

Rok bez zakupów a oszczędzanie 

No i przechodzimy do tematu, który pewnie jest najbardziej interesujący – pieniądze. Decydując się na to wyzwanie, nie zakładałam wielu oszczędności. Rok 2025  był czasem trzydziestek. A tym samym wielu imprez urodzinowych i prezentów. Do tego kończący się już rok, przyniósł mi dwie zagraniczne wycieczki i glamping. Mimo wszystko efekt uboczny okazał się zaskakujący. W tym roku zaoszczędziłam około 40% mojej rocznej pensji. 

Więcej o oszczędnościach pisałam tutaj: Minimalizm a finanse osobiste

Nie ukrywam, że bardzo mocno pomogło mi w tym ogarnięcie moich finansów. W ostatnich miesiącach wpadłam w pewną bańkę, gdzie nagminnie wyświetlały mi się treści dotyczące oszczędzania oraz inwestowania. W efekcie tego zmieniłam swoje podejście do pieniędzy. Nadpłaciłam maksymalnie kredyt za auto, aby zmniejszyć miesięcznie raty. Dodatkowo kupiłam pierwsze obligacje oraz ETFy. Ten świat finansów jest dla mnie jeszcze nowy, ale cieszę się, że się na niego odważyłam.

Najbardziej zaskakujący efekt? 

Chyba to, że pozbyłam się tej presji kupowania. Nie tylko w kwestii rzeczy, ale i jedzenia. W sklepach spożywczych kupuję tylko te produkty, które wiem, że lubię i zjem. Chociaż uwielbiam słodycze, nie kupuję już tak często z przypadku batoników w żabce, czy ciastek w piekarni. To nad czym jednak nadal muszę popracować, a co również pozwoli mi zaoszczędzić, to robienie sobie jedzenia do pracy (ale to już temat na kiedy indziej). I wiecie co, naprawdę uważam, że było warto zrobić sobie wyzwanie roku bez zakupów. 

Na ten moment śmieci na świecie jest więcej niż żyjących organizmów.

I tak, mogłabym kontynuować wyzwanie niekupowania, mogłabym jeszcze więcej zaoszczędzić, gdybym zrezygnowała z kawy na mieście i wycieczek. Ba, popaść w skrajność w moim przypadku nie byłoby takie trudne. Nie chcę jednak być tak radykalna. Dlatego w 2026 rok chcę wnieść to, czego się nauczyłam dzięki wyzwaniu. Robienia świadomych zakupów, planowania budżetu i trzymania się dobrych nawyków. 

A wy jak oceniacie 2025 rok? Planujecie zrobić sobie wyzwanie w nadchodzącym roku?