Z okazji pierwszego dnia wiosny zrobiłam w końcu balkonowy ogródek, o którym marzyłam od kilku lat. Jako absolutna zielonka w temacie popełniłam prawdopodobnie wszystkie możliwe błędy, ale bawiłam się przy tym wybornie.
Ostatnio w sklepie upatrzyłam sobie balkonową szklarnię, którą zapragnęłam mieć od razu. Kto czyta mojego bloga, ten wie, że impulsywne zakupy to u mnie rzadkość. Prędzej chodzę wokół tematu miesiącami, analizuję wszystkie za i przeciw i dopiero potem rezygnuję. Myślę, że w tym jestem rekordzistką, bo przy takich przedmiotach jak nowy aparat czy laptop potrafiłam czekać nawet dwa lata. Tym razem jednak stwierdziłam, że chcę ją mieć i – bez robienia sobie wyrzutów sumienia – kupiłam szklarnię. Jej zmontowanie było banalnie proste, a zapach folii przeniósł mnie do wakacji nad morzem w 2007 roku, kiedy na straganach wszystkie dmuchańce wystawione na słońcu wydzielały toksyczne opary.
Balkonowy ogródek
Po ogarnięciu balkonu po zimie i wygranej walce z kilkoma gołębiami zabrałam się za przygotowanie ziemi. Wymieszałam ziemię uniwersalną z mieszanką gleby z dodatkiem kompostu, a następnie wysiałam nasiona. Chociaż bardzo nie lubię wydawać pieniędzy na przedmioty typu doniczki, tutaj nie obyło się bez wizyty w sklepie ogrodniczym. Niestety wszystkie opakowania, które mogłabym z powodzeniem wykorzystać w moim ogródku, zostały zastawione starymi meblami na strychu. I mimo całej mojej sympatii do minimalizmu oraz idei zero waste nie miałam najmniejszej ochoty zginąć, przygnieciona szafą, z kątnikiem na twarzy. Tak więc kilka nowych doniczek pojawiło się na moim balkonie, ale najważniejsze jest to, co się w nich znalazło.
W moim ogródku zasadziłam:
- rzeżuchę
- szczypiorek
- szpinak
- koperek
- rzodkiewkę
Dostałam również rozsady:
- pomidorków
- papryczek
Na tym jednak nie kończę, bo zależy mi na posadzeniu wielu kwiatów oraz sałaty. Mam nadzieję, że wszystko się uda i szczęście będzie sprzyjać takiemu nowicjuszowi jak ja, bo nie ukrywam, że nie mogę się już doczekać zjedzenia na śniadanie kanapki z twarożkiem i szczypiorkiem z mojego balkonowego ogródka.
Z chęcią przyjmę również rady dotyczące uprawy roślin na balkonie.











Wygląda to super, powodzenia z balkonowym ogródkiem! My balkonu ani ogródka nie mamy, a szkoda.. Może skuszę się na coś, co da się wyhodować na parapecie? Chociaż szczypiorek.. 😀
Parapetowe ogródki też są super. To mój pierwszy ogródek na balkonie, tak to tylko zioła sadziłam na parapecie. I też dawało radę 😀
Po 30-stce też zacząłem patrzeć na balkon w ten sposób 😀 Posiadanie i praca przy takim ogródku wydaje się taka relaksująca
Dobrze jest się oderwać od ekranu i porobić coś z przyrodą, nawet w miejskiej dżungi da radę 😀