Lubię kupować, nie lubię posiadać dużej ilości rzeczy – ot paradoks. Ponadto robiąc zakupy, staram się nie dolewać oliwy do ognia, gdzie jako ogień mam na myśli katastrofę klimatyczną. Prosta kalkulacja – niechęć do zbieractwa i pragnienie ratowania Ziemi przeciwko „lubię kupować”. Dwa do jednego. Dlaczego więc większa liczba argumentów przegrywa?

Ania Gemma w swoim filmie – Shein jest gówniane wspomina, że podczas robienia zakupów wyzwala się w nas dopamina. Domyślam się, że instynktowne pragnienie dostarczenia sobie hormonów szczęścia, jest często silniejsze od moich przekonań. Kończąc już ten przydługi wstęp, przejdę do meritum – będę kupować. Czasem, by dostarczyć sobie uśmiechu, innym razem, bo po prostu trzeba. Kluczowe jest jednak to, gdzie i co najlepiej nabyć, podczas gdy istotne są dla nas kwestie zrównoważonej produkcji i ekologii, a przy okazji cenimy sobie sprawność i przejrzystość transakcji. Tu pojawiają się Vinted i OLX.

Krótko o tym czym jest Vinted i OLX

Obydwie aplikacje oferują takie produkty jak: ubrania, różnego rodzaju tekstylia, książki, zabawki, akcesoria dla zwierząt, gry itd. W przypadku Vinted jest to nowość, ponieważ dotychczas aplikacja umożliwiała zakup i sprzedaż samej odzieży. Wychodząc naprzeciw potrzebom użytkowników, poszerzyła dostępną liczbę kategorii. Ponieważ Vinted stawia w dużej mierze na wysyłkę, nieczęsto (o ile w ogóle) znajdziemy tam produkty wielkogabarytowe takie jak łóżko czy szafa. W tej kwestii znaczącą przewagę ma OLX. Możliwość zakupienia tego typu rzeczy wynika przede wszystkim z charakteru platformy, który promuje sprzedaż lokalną. Dzięki temu użytkownicy mają możliwość sprawdzenia, jakie oferty dostępne są w ich okolicy, spotkania się ze sprzedawcą i uniknięcia wysokich kosztów wysyłki.

Zarówno OLX, jak i Vinted posiadają super założenia i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie… użytkownicy – największy problem obydwu aplikacji. Kluczowe jest jednak to w jaki sposób, wspomniane platformy sobie z nim radzą.

Dlaczego OLX doprowadza mnie do szewskiej pasji

Najgorzej wspominam próbę sprzedaży czegokolwiek na OLX. W momencie wystawienia danego przedmiotu zasypuje mnie fala wiadomości na WhatsUp. Dlaczego tam? No właśnie… Twój numer telefonu jest w aplikacji ogólnodostępny. Różne osoby zadają mi szereg pytań. Jaka wysokość szafy? Sprawdzam. Odpisuję. Jaka głębokość? Sprawdzam. Odpisuję. Czy ma jakieś uszkodzenia? Sprawdzam. Odpisuję. Każdą z WhatsUp’owych konwersacji zamyka podobna wiadomość. Z jej treści wynika, że dana osoba jest zdecydowana na zakup, ale kuriera zamówi sama, wystarczy wejść w podejrzany link lub przelać w ciemno pieniądze. Oszustwo – stwierdzam zrezygnowana i wściekła, że straciłam czas na rozmowę z tymi ludźmi. Tak się działo za każdym razem, gdy próbowałam coś sprzedać. Zakupy również stanowiły dla mnie wyzwanie przez stres, że moje pieniądze gdzieś przepadną. Wiem, że OLX posiada opcje zakupu z ochroną, ale odnoszę wrażenie, że większość użytkowników obchodzi wszystko dookoła tak, by przypadkiem nie stracić ani jednej złotówki. Ludzie dyktują własne zasady transakcji, które nie budzą mojego zaufania, przez co jestem zmuszona do zrezygnowania z zakupów.

Za co kocham Vinted

Chciałabym podkreślić, że jestem absolutną nogą technologiczną. Cenie sobie zatem przejrzystość aplikacji. W kategorii intuicyjna obsługa chciałabym przyznać Vinted medal. Proces jej użytkowania jest wyjątkowo przyjemny i nieskomplikowany. Robiąc zakupy, oszczędzasz tyle energii! Tak wiem – brzmi jak tania reklama, ale serio – kategorie pozwalają tak precyzyjnie określić to, czego szukasz, że jesteś w stanie uniknąć godzinnego skrolowania i niepotrzebnego zakupu. Zautomatyzowanie takich rzeczy jak targowanie się i opcja kup teraz to kolejna rewelacja. Mówiąc w skrócie, jesteś w stanie zaproponować niższą cenę i dokonać zakupu nie zamieniając ze sprzedawcą ani słowa! Żadnych zbędnych dyskusji – dla mnie czad. Wracając do tematu problematycznych użytkowników – na Vinted dostrzegam ich mniej. Odnoszę wrażenie, że administratorzy skutecznie zwalczają nieuczciwe konta. Ponadto łatwo mi samej zweryfikować kogo unikać. Biorę pod uwagę tylko zakupy przez opcję kup teraz – jest ona bezpieczna i ekspresowa. Omijam szerokim łukiem profile, gdzie dostępne są tylko ubrania z metkami lub pojawia się ten sam model butów w różnych rozmiarach – to sygnał, że dana osoba prawdopodobnie zamawia nieoryginalne produkty i próbuje je sprzedać z zyskiem. Myślę, że taka praktyka mija się także z ideą Vinted i liczę, że tego typu konta będą weryfikowane.

Czy warto kupować na Vinted i OLX?

Pomimo wspomnianych wad obydwie aplikacje mają jeden, niezwykle istotny plus, który sprawia, że wciąż jest to jedna z moich ulubionych form zakupów. Możliwość przeprowadzenia transakcji online to największa wartość wspomnianych aplikacji.
Nie umiem szukać ubrań w lumpeksach. Podziwiam osoby, które potrafią wyszperać wysokiej jakości, stylowe perełki. Ja po minucie pobytu w ciuchbudzie jestem zrezygnowana i się poddaje. A targowiska staroci? Koszmar dla ludzi z brakiem asertywności – walka z jakimś Heniem, który zapewnia Cię, że musisz mieć ten kredens, a Ty zaczynasz mu wierzyć i wracasz potem do domu z gratem, którego nie masz gdzie postawić. OLX, Vinted co by nie było – dobrze, że jesteście.