Minimalistyczna kuchnia to coś, co zawsze mi się podobało. Niestety zarówno w domu rodzinnym, jak i aktualnym mieszkaniu, moje cztery ściany nigdy tego nie uświadczyły. 

Moja kuchnia wymagała generalnego remontu. Nietypowym problemem okazał się również metraż tego pomieszczenia. Jestem szczęśliwą posiadaczką sporej kuchni, to jednak generuje spory problem przy wprowadzaniu minimalistycznych rozwiązań. Im więcej szafek, tym większa pokusa do przechowywania szpargałów na zaś.

Kilka słów o samym remoncie

Początkowo zdecydowałam się na projekt kuchni z Ikea i to niestety był wyjątkowo nietrafiony pomysł. Mieszkam w kamienicy, która nie była remontowana od 40 lat. To generowało problemy, z którymi montażyści z Ikea by sobie nie poradzili. Najgorsze jednak było to, że już na etapie projektu nie mogłam pozwolić sobie na takie rozwiązania, które mnie satysfakcjonowały.

Musiałam zrezygnować z szafek podwieszanych pod sufit i mebli o bardziej nietypowym wymiarze. To w ostatecznym rozrachunku zrodziło na etapie projektu trzy szafki cargo na dwóch metrach.

Do trzech razy sztuka i ostatnim razem zdecydowałam się na projekt kuchni w studio meblarskim. I to był strzał w dziesiątkę.

Mam więc jedno cargo, dużo szuflad, szafki pod sufit, a panowie od montażu poradzili sobie z największymi krzywiznami i nieoczekiwanymi problemami. Kosztowo nie wyszło mnie wiele więcej niż w przypadku projektu z Ikea, a dodatkowo oszczędziło mi to wiele nerwów.

Wyposażenie kuchni

Nie ma nic przyjemniejszego niż uzupełnianie szafek i szuflad. Chociaż zaprzecza to wszelkiej idei minimalizmu, od razu zakupiłam nowe akcesoria. Wymieniłam poszczerbioną ceramikę na nową zastawę, nowe sztućce, deskę do krojenia, pojemniki do przechowywania żywności i w końcu po kilku latach – kieliszki do wina. Dasz wiarę, że przez ten cały czas alkohole piliśmy z kubków. To dopiero mało elegancki minimalizm. 

Minimalistyczna kuchnia – jak zacząć

Po tym przydługim wstępie przejdę do sedna. Jak zabrać się za odgracanie kuchni?

Zdjęcie minimalistycznej kuchni. Jasne drewniane podłogi, prostokątny drewniany stół i krzesło z musztardowym obiciem. Na stole leży różowa podkładka pod talerze i talerzyk deserowy z wiśniami.

Po pierwsze – przegląd szafek

Zacznij od przejrzenia swoich szafek. Wyrzuć przeterminowane przyprawy, konserwy i to, co już dawno powinno wyjść ze słoika. Ten przegląd jest bardzo czasochłonny, ale już samo wyrzucenie nadmiaru oczyści przestrzeń. Uwaga, przy tej czynności zawsze towarzyszą wyrzuty sumienia związane z marnotrawstwem jedzenia i pieniędzy.

Przyprawy na półce w szklanych pojemnikach i czarną przykrywką.

Po drugie – pozbądź się szkaradełek

Chyba przy każdym wpisie na tym blogu powtarzam, że nie jestem osobą sentymentalną. To duże ułatwienie zwłaszcza przy wyrzucaniu przedmiotów. Wiem jednak, że nie wszystkim jest łatwo. Zastanów się więc, czy na pewno sterta kubków znad morza, odbarwionych i porysowanych talerzy, wiaderka z przypalonym dnem i przykrywki bez uchwytów są potrzebne.

Chociaż staram się nie namawiać do zbędnego kupowania, to wymiana zużytych i zniszczonych przedmiotów, nie jest niczym strasznym. Zaufaj mi.

Zielone i białe talerze w szufladzie.

Przechowywanie żywności

Metoda konmari krytykuje kupowanie wszelkich pudełeczek do organizacji przedmiotów. Z drugiej jednak strony wątpię, że sama Marie Kondo ma rozsypane worki po mące i walające się na półkach makarony. Ja zakupiłam kilka plastikowych opakowań w tych samych wymiarach, do których posypałam wszystkie produkty. To samo zrobiłam z przyprawami. Jeśli wolicie wersję budżetową lub bardziej ekologiczną, możecie wszystko trzymać w słoikach. Każda opcja jest lepsza od otwartego zaproszenia dla moli spożywczych. 

W szafce produkty spożywce przesypane do plastikowych opakowań.

Kuchnia (nie)idealna

Pamiętaj, że kuchnia ma być skrojona dla Ciebie. Jeśli lubisz mieć rzeczy pod ręką, zadbaj o to, aby nadmiar nie zabierał Ci przestrzeni w domu. Ja wolę mieć większość przedmiotów schowanych, dzięki temu mam zawsze łatwy dostęp do blatu.

Kuchnia nie powinna wyglądać jak inspiracja na pintereście. W moim mieszkaniu wiele rzeczy nabiera patyny. Nie na wszystkie rzeczy mogłam sobie pozwolić przy remoncie i może właśnie dlatego nigdy nie będzie wyglądać, jak kuchnia z moich snów. Jestem nią jednak już teraz całkowicie oczarowana. Mam duży stół, żółte krzesła i dwa plakaty na ścianie, które sprawiają, że chce mi się codziennie rano w tej kuchni pić kawę.

A jak mają się Twoje kuchenne szafki?