Chociaż za oknem nadal słońce, to jesień coraz bardziej o sobie przypomina. Każdego ranka na spacerze z psem zauważam coraz więcej kasztanów pod nogami, a swetry w mojej szafie wychodzą na pierwszy plan. Lubię jesień, ale jest to również czas, w którym coraz bardziej opuszcza mnie energia.

Tej jesieni chciałabym wprowadzić kilka prostych czynności, których wykonanie nie zajmuje dużo czasu, a cały dzień jest od razu przyjemniejszy.

  1. Picie ciepłej wody z rana – każdy poranek zaczynam od wypicia kubka ciepłej wody. Nie dodaję do niej cytryny, nie jest to konieczne. Takie poranne ciepło pozwala przygotować mój żołądek na cały dzień. Podpatrzyłam to u mamy mojego męża, która taką metodę stosuje od dawna. Spróbowałam i naprawdę muszę przyznać, że ciepła woda z rana bardzo dobrze wpływa na mój brzuch.

2. Śniadanie – jako uczennica nigdy nie wychodziłam z domu bez śniadania. Moja mama dobrze dbała o to, abym dzień zaczynała z pełnym brzuchem. Niestety, od kiedy pracuje całkowicie przestałam praktykować poranne śniadania. Niestety nawyk regularnego jedzenia u mnie leży, a pierwszy posiłek potrafię zjeść dopiero o godzinie 12.00. W zeszłym tygodniu przy okazji pracy zdalnej, codziennie o 7.30 jadłam jajko po turecku i muszę przyznać, że dzięki temu zyskałam od razu więcej energii na cały dzień. Powrót do biura ponownie rozregulował moje regularne posiłki, ale obiecuje sobie teraz, że będę codziennie jeść śniadania.

3. Wspólny posiłek – ostatnio czytałam raport na temat samooceny wśród nastolatków i to, co mnie zaskoczyło najbardziej to fakt, że niska samoocena może być wynikiem braku wspólnych posiłków z bliskimi. Gdy się dłużej nad tym zastanowiłam, zrobiło mi się naprawdę przykro, że coraz częściej jemy osobno. Każdy przed swoim ekranem, wygięty na kanapie lub fotelu. W związku z pracą i różnymi godzinami powrotu wszystkich do domu, staramy się zjeść jeden wspólny posiłek w tygodniu. Wybraliśmy niedzielne obiady i od miesiąca wspólnie jemy ten jeden posiłek. Bardzo lubię ten wspólny czas, gotowanie i planowanie posiłków. Mam nadzieję, że z czasem uda nam się wspólne posiłki przenieść również na inne dni tygodnia.

4. Siłownia – mam niecałe 30 lat i kondycję gorszą niż babcia. Ostatnio mocno przeraziło mnie to, że tak źle odwdzięczam się swojemu ciału. Właśnie dlatego postanowiłam zapisać się na siłownię. Póki co nie robię żadnego skomplikowanego programu treningowego, wystarczy mi fakt, że tam jestem, korzystam z różnych urządzeń i powoli stawiam sobie wyzwania. Za każdym razem widzę, że mogę dać z siebie więcej. Dłużej biedź na bieżni lub zrobić więcej serii z ciężarkami. Zdaję sobie sprawę, że jestem zupełnym nowicjuszem, ale podoba mi się dawka energii, jaką otrzymuję po godzinie na siłowni. Naprawdę zależy mi na tym, aby siłownia była moją rutyną.

5. Poświęcić więcej uwagi samej sobie – jestem dziewczyną jeans i tshirt, a makijażem czy ładnymi ubraniami nigdy się nie interesowałam. Zauważyłam jednak ostatnio u siebie zmianę. Coraz chętniej robię makijaż, spędzam czas na układaniu włosów, czy myślę o tym, co ubrać, aby czuć się ładnie tego dnia. Sprawia mi to naprawdę dużo przyjemności. Mam nadzieję, że czasy, w których to budziłam się i wybiegłam nieuczesana, odeszły na dobre.

Trudno uwierzyć, że tak proste czynności jak godzina na siłowni czy zjedzenie śniadania może być dla kogoś trudne. Jednak jestem naprawdę zmotywowana do tego, aby tej jesieni zadbać o siebie.

A jakie Wy macie metody na dobre samopoczucie?