Rzeczy to również problem. Od momentu ich wyprodukowania, przez kupno, po użytkowanie. Czasem ten zakup okazuje się zupełnie zbędny. Właśnie dlatego, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy i nie robić ze swojego domu przechowalni, warto pamiętać, że nie wszystko trzeba mieć na własność.
Wypożyczanie książek z biblioteki
Uwielbiam czytać książki, ale zupełnie nie mam potrzeby tworzenia w swoim domu gigantycznej biblioteczki. Zwłaszcza że bardzo rzadko wracam dwa razy do tej samej lektury. Oczywiście, dom z książkami wygląda przytulniej, ale zostawiam sobie kilka wyjątkowych egzemplarzy, a resztę wypożyczam. W moim mieście mam pod nosem kilka bibliotek, które są naprawdę dobrze zaopatrzone i znajdę tam większość nowości.
Kreacje na specjalne okazje
Coraz częściej na różnych wydarzeniach towarzyszy nam z góry ustalony dress code. I szczerze, jest to coś, co zawsze jakoś mnie stresuje. Wyjątkowo nie lubię kupować ubrań na raz. Dlatego jeśli mam taką możliwość, pożyczam coś z szafy przyjaciółki lub mojej mamy.
To samo tyczy się przebrań na imprezy kostiumowe. Jeśli nie mogę stworzyć czegoś z rzeczy, które mam, staram się skompletować kostium z tego, co do zaoferowania mają szafy innych.
Sprawdź, nim zaczniesz nowe hobby
Chcesz zacząć piec torty, a może spróbować swoich sił na jakimś instrumencie? Zamiast od razu kupować nowy sprzęt, wypożycz go na kilka dni i przekonaj się, czy w ogóle sprawia Ci to przyjemność.
Takie rozwiązanie ma również dodatkowy plus. Ograniczenie czasu zmotywuje Cię do działania. W innym przypadku możesz skończyć z pokaźną kolekcją przedmiotów piekarniczych, które będą na Ciebie patrzeć z wyrzutem przez kolejne miesiące.
Góry, narty, camping – wakacje bez zbędnych wydatków
Kiedy skończyłam 18 lat, wraz z moją przyjaciółką raz do roku jeździłyśmy na wędrówki górskie. Na początku nie chciałam inwestować w sprzęt, bo po pierwsze miałam bardzo ograniczony budżet, a po drugie nie byłam pewna, czy taka forma spędzania wakacji jest dla mnie.
Dlatego plecak, śpiwór i naczynia turystyczne pożyczyłam od bliskich. Kiedy już wkręciłam się w to na całego i wiedziałam, że w przyszłym roku będę na pewno jechać, kupiłam sobie sprzęt. I to się sprawdziło idealnie, bo w Tatry jeździłam jeszcze przez kolejne kilka lat.

Trochę inaczej wyglądała sprawa z nartami. Dwa lata temu koleżanka zorganizowała wyjazd na narty. Tutaj również cały sprzęt miałam pożyczony, w tym spodnie narciarskie. I cóż, ten rodzaj aktywności był dla mnie prawdziwą torturą.
Ogromnie cieszę się, że nie widzę teraz upchanego kasku i kombinezonu narciarskiego w szafie. 🙂
Wiadomo, pożyczanie rzeczy wiąże się również z dużą odpowiedzialnością. Tutaj też trzeba wliczyć pewne koszty wynikające z tego, aby rzecz oddać w takim stanie, w jakim się ją przyjęło. Dla mnie to jednak najlepsze rozwiązanie, które pozwala mi zaoszczędzić czas, pieniądze i miejsce w szafie.




