Kilka tygodni temu napisałam post o tym, co robić z niechcianymi rzeczami, polecając między innymi fundację „Rzeczy do oddania”. Myślałam, że dałam wam praktyczną radę – przecież lepiej oddać ubrania potrzebującym niż wyrzucić do kosza, prawda? Kilka dni po publikacji tego wpisu otrzymałam informację, która mnie zszokowała.

Fundacja wstrzymała na okres wakacji przyjmowanie rzeczy. Powód? Magazyny pękały w szwach od ilości przesyłek, które otrzymywali. Nie mogli już fizycznie pomieścić wszystkich ubrań, które ludzie chcieli oddać. Dotarło do mnie coś niepokojącego.

Jeśli jedna fundacja w Polsce otrzymuje tyle ubrań, że musi wstrzymać ich przyjmowanie, ile my wszyscy razem produkujemy śmieci tekstylnych? To było jak zimny prysznic – uświadomiłam sobie, że problem jest znacznie większy, niż myślałam. Oddawanie ubrań to nie rozwiązanie problemu, to tylko przesunięcie go w czasie i przestrzeni.

Liczby, które mrożą krew w żyłach

Każdego roku produkujemy około 100 miliardów sztuk odzieży. Sto miliardów! Ale to nie koniec. Z tej ogromnej ilości ubrań około 85% trafia na wysypiska lub do spalania w ciągu pierwszego roku. Oznacza to, że 85 miliardów sztuk odzieży po roku już nie istnieje. Nie służy ludziom, nie jest noszone – po prostu przestaje istnieć, zatruwając przy tym środowisko.

W Polsce przeciętny człowiek kupuje około 16 kg ubrań rocznie, ale wyrzuca 11 kg. Zastanówmy się: jeśli więcej ubrań wyrzucamy niż zostawiamy w szafie, to czy naprawdę kupujemy rzeczy, których potrzebujemy? Czy może kupujemy śmieci, które tymczasowo wiszą w naszych szafach?

Dlaczego moje ubrania się rozpadają, zanim się znudzą

Przez lata myślałam, że jestem po prostu niedbała o swoje rzeczy. Swetry po kilku praniach były pokryte kulkami, jeansy przecierały się w dziwnych miejscach, t-shirty traciły kształt. Myślałam, że to moja wina – może za gorąco piorę, może za często noszę te same rzeczy.

Dopiero gdy zaczęłam interesować się tematem fast fashion, zrozumiałam, że to nie ja jestem problemem. Te ubrania są projektowane tak, żeby się szybko zużyły. Używa się gorszych materiałów, słabszych szwów, tańszych wykończeń. Celem nie jest stworzenie ubrania, które będzie mi służyć latami – celem jest zrobienie czegoś, co będzie wyglądać dobrze w sklepie.

Kiedyś ubrania były inwestycją. Moja babcia miała sukienki, które nosiła przez dekady. Dziś przeciętne ubranie jest noszone zaledwie 7-10 razy przed wyrzuceniem. Siedem razy! To znaczy, że ta bluzka za 30 złotych kosztuje mnie faktycznie ponad 4 złote za każde założenie. Czy to ma sens ekonomiczny?

Podróż moich starych ubrań – gdzie one trafiają?

Niewielki procent oddanych ubrań faktycznie trafia do potrzebujących w Polsce. Reszta?

Część jest eksportowana do krajów Afryki i Azji, gdzie niszczy lokalne rynki tekstylne. Ludzie tam przestają produkować własne ubrania, bo tańsze jest kupienie „second-handu” z Europy. Ale nie wszystkie te ubrania znajdują nabywców – część kończy na wysypiskach w Ghanie czy Kenii, tworząc góry tekstylnych śmieci.

Inne ubrania trafiają do recyklingu, ale proces ten nie jest tak prosty, jak by się wydawało. Większość współczesnych ubrań to mieszanki różnych materiałów, które trudno rozdzielić. Polyester z bawełną, elastan z wełną – takie kombinacje są praktycznie niemożliwe do przetworzenia. Ostatecznie większość trafia do spalenia lub na wysypiska.

Dlaczego brandy fast fashion chcą, żebym kupowała więcej

Zrozumiałam, że fast fashion to nie przypadek – to przemyślana strategia biznesowa. Marki potrzebują, żebym kupowała ciągle, żeby utrzymać swoje zyski. Gdybym kupiła kilka dobrych ubrań i nosiła je przez lata, nie byłabym dobrym klientem.

Dlatego co kilka tygodni pojawiają się nowe kolekcje. Dlatego ubrania szybko się niszczą, trendy zmieniają się tak błyskawicznie, że to, co było modne przed rokiem, dziś wygląda przestarzale. To wszystko ma sprawić, że będę się czuła niezadowolona z tego, co mam, i będę chciała kupić coś nowego.

Gdy myślę o tym, że moje decyzje zakupowe są tak manipulowane, czuję się wykorzystana. To nie jest uczciwa gra.

Fast fashion to nie tylko moda – to system, który wpływa na środowisko, ekonomię i nasze zdrowie psychiczne. Gdy widzę ubrania na promocji, myślę o tym, gdzie te t-shirty będą za rok, ile zasobów zostało zmarnowanych na ich produkcję i ile prawdziwej radości przyniosą osobie, która je kupi.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o tym temacie, polecam obejrzenie documentów: „The True Cost” na Netflix, „RiverBlue” o zanieczyszczeniu wody przez przemysł tekstylny.