Nie każdy z nas miał za ciocię Beatę Tyszkiewicz, jednak elegancja jest czymś, czego można nauczyć się nawet w dorosłym życiu. I nie mówię tutaj o tym, żeby nagle obierać pomarańczę sztućcami. Jeśli nie jesteście członkami rodziny królewskiej, prawdopodobnie nie ma obowiązku, abyście przez całą dobę prezentowali się w wełnianych marynarkach z przyklejonym uśmiechem do twarzy.

Savoir-vivre jest bowiem zbiorem zasad, które warto dopasować do otaczającej nas rzeczywistości. W innym wypadku może wyglądać komicznie. Jak chociażby słynne faux pas związane z Margaret Thatcher na polowaniu w garsonce i szpilkach.

Zasady savoir-vivre’u są dość rozbudowane i z pełnym przekonaniem uważam, że dla większości z nas wiele z nich jest zupełnie zbędnych. Z drugiej jednak strony ich znajomość pozwala nam wyjść z twarzą z wielu kłopotliwych sytuacji. Mimo wszystko uważam, że istnieje ogromna różnica między znajomością zasad i świadomym pójściem pod prąd a poruszaniem się w życiu po omacku, z przekonaniem o swojej racji.

Savoir-vivre to nie sztywne zasady

Złamanie zasad wytyczonych przez savoir-vivre czasem może być oznaką większej kultury i szacunku wobec naszych towarzyszy. I tutaj przytoczę fragment z bloga Aleksandry Pakuły, który ogromnie mi się spodobał:

Po czym poznać dobrego eksperta? Moim zdaniem po tym, że nie uważa, że tylko jedna strona ma rację. Dobry ekspert powie, że najważniejszą zasadą savoir-vivre’u jest dostosowanie się. Bez względu na okoliczności, dobrze wychowany człowiek dba o to, by inni w jego towarzystwie czuli się dobrze. Właśnie dlatego jest w stanie zagryźć zęby i książkową wiedzę wsadzić do kieszeni. Jeśli wymaga tego sytuacja, będzie jadł sushi rękami, wznosił toast wódką i mówił smacznego. Będzie dobrze się bawił, będzie żył i pozwoli żyć innym. W dyskusji nie będzie wrzeszczał, że jego musi być na wierzchu, a obcym nie będzie wytykał błędów – w ten sposób zademonstruje, czym w praktyce jest takt i skromność.

Aleksandra Pakuła, fragment artykułu Savoir-vivre’owi terroryści

W tym wpisie chciałabym podzielić się z Wami kilkoma cechami, które w moich oczach wyróżniają eleganckich ludzi.

Poświęcają uwagę drugiej osobie

Spotkanie w grupie znajomych, wspólna rozmowa, czas i okazanie zainteresowania drugiej osobie są dla mnie czymś, co od razu wyróżnia kulturalne osoby. Nie ma dla mnie większego nietaktu niż wyjście z kimś na kawę i spędzanie czasu z nosem w telefonie albo popadanie w popularne w naszych czasach jajowanie.

Mieliście kiedyś taką sytuację, że spotykając się z kimś przez kilka godzin, ta osoba mówiła tylko o sobie i nawet przez chwilę nie poświęciła Wam uwagi? Jeśli tak, to doskonale znacie uczucie, jakie towarzyszy Wam do końca dnia.

Potrafią stawiać granice

Umiejętność kulturalnej odmowy jest czymś, czego naprawdę powinno się uczyć w szkole. Zwłaszcza jeśli jest się people pleaserem.

W życiu zawsze znajdzie się osoba, która za bardzo przekracza nasze granice i pozwala sobie na zbyt wiele. Chociaż warto pamiętać, że nie musi być tak zawsze. Czasem trzeba odmówić nawet w sytuacjach, w których po drugiej stronie intencje były dobre.

Dużo lepiej jest powiedzieć wprost: „Dziękuję za propozycję, ale w tym roku święta chcemy spędzić tylko we dwoje” niż „To się zobaczy, damy znać bliżej terminu”, a ostatecznie udawać, że propozycja w ogóle nie padła.

Kulturalna odmowa jest znacznie bardziej elegancka niż unikanie odpowiedzi. Nie musimy zgadzać się na wszystko tylko dlatego, że nie chcemy sprawić komuś przykrości. Zasada działa ta również w drugą stronę, słysząc odmowę, należy ją uszanować. Bez ciągnięcia nikogo za język, namawiania lub obrażania się.

Nie próbują zmieniać rzeczy, na które nie mają wpływu

Nie każdy musi nas lubić. To zupełnie normalne.

Eleganckie osoby często przechodzą nad tym do porządku dziennego. Zamiast na siłę próbować zmienić czyjeś zdanie albo obrażać się za brak sympatii. Jeszcze gorzej, kiedy taka obraza majestatu skutkuje plotkami, okazywaniem braku szacunku i ciągłymi przytykami. Szacunek wobec drugiej osoby należy się zawsze. I chociaż czasem chciałoby się przewrócić oczami lub rzucić mało przychylny komentarz w stronę drugiej osoby, to maniery naprawdę pomagają nam nie palić za sobą mostów.

Nie mamy wpływu na to, co ktoś o nas myśli. Mamy za to wpływ na to, jak sami zachowamy się w takiej sytuacji.

Wychodzą z klasą z każdej sytuacji

Bywają naprawdę przykre wydarzenia w życiu, jak chociażby strata pracy czy rozstanie. I chociaż jesteśmy tylko ludźmi, a emocje takie jak gniew, rozczarowanie czy żal są czymś zupełnie normalnym, to jednak osoby z wysoką kulturą osobistą potrafią do końca zachować fason.

Ktoś na okresie wypowiedzenia stwierdza, że będzie robić na złość wszystkim, łącznie ze współpracownikami. Ktoś inny wyzywa w grupie znajomych byłego partnera lub partnerkę. Takie zachowania naprawdę nigdy nie wychodzą nam na dobre.

Zresztą nie bez przyczyny mówi się, że każdy spór wygrywa osoba opanowana, a nie ta rzucająca się wszystkim do gardeł.

Fakt, że znaleźliśmy się w kłopotliwej sytuacji, nie oznacza, że mamy posypywać głowę popiołem i biernie przyjmować słowa krytyki. Warto zaznaczyć swoje stanowisko i domagać się swoich racji. Wszystko jednak powinno odbywać się w atmosferze wzajemnego szacunku.

Elegancja zaczyna się od innych ludzi

Można znać wszystkie zasady savoir-vivre’u i jednocześnie być osobą, z którą nikt nie chce spędzać czasu. Można też nie wiedzieć, którym widelcem je się przystawkę, a mimo to być człowiekiem, przy którym inni czują się dobrze.

I chyba właśnie ta druga wersja elegancji jest mi zdecydowanie bliższa.

Poznaliście kiedyś w swoim życiu osoby, które miały taką „wrodzoną elegancję”? A może sami należycie do osób, które starają się kierować w życiu zasadami savoir-vivre’u? Dajcie znać w komentarzu 🙂