Jest rok 2016, a ja budzę się w środku nocy i nie mogę zasnąć. Instynktownie sięgam po telefon i wchodzę na blogi. Czytam artykuł za artykułem, aż trafiam na bloga psychodietki. Tekst o zmianach w życiu i motywacji trafia mnie tak mocno, że następnego dnia wysyłam CV do pierwszej etatowej pracy. A potem dzieje się jakaś magia. Dostaję pracę, a po kilku miesiącach polecam swoją koleżankę z roku, która poznaje tam swojego przyszłego męża. I to wszystko dlatego, że ktoś kiedyś na drugim końcu Polski postanowił opublikować swój tekst na blogu.

Blogi odeszły do lamusa

10 lat później dzieje się to samo. Budzę się o 3.00 w nocy i znowu instynktownie chcę poczytać. Unikam social mediów, wiem jaki negatywny wpływ mają na moją głowę. Szukam blogów. Tylko teraz nie jest już tak łatwo. Wszystkie strony, które z lubością czytałam, są już nieaktywne. Trafiam na kilka blogów o tematyce, która nie jest zbyt bliska mojemu sercu, więc szukam dalej. Zrezygnowana tym faktem, wybieram więc stare strony, które jeszcze się ostały, ale nie publikują już od 4 lat. Tam pochłaniam archiwalne teksty od deski do deski. A w mojej głowie pojawia się pytanie: Co się stało z blogami?

Kiedy wpisuję w Google frazę „Czy blogowanie w 2026 ma sens?” trafiam na branżowe artykuły, które mówią, że owszem jest trudniej, ale nadal jest to opłacalne. Zaraz potem czytam w komentarzach wypowiedzi osób, które piszą o tym, ile na tym zarabiają i jakie inne korzyści im to przynosi. Najczęściej to opinie od osób, które blogują od ponad 10 lat, mają wyrobioną niszę lub sprzedają swoje cyfrowe produkty.

Blogerzy przenieśli się na social media

Jednak całe serducho, które było zawarte w dawnych blogach, gdzieś zniknęło. Twórcy przenieśli się na social media, tekst zamienili na obraz i tak najzwyczajniej wszystko poszło dalej, zostawiając strefę blogową daleko w przeszłości. Dzisiaj znalezienie blogów dla mnie graniczy z cudem. Na nic przychodzi wpisywanie blogów o danej tematyce w Google. Aby znaleźć jakieś interesujące strony, najczęściej muszę szukać po użytkownikach zostawiających komentarze pod innymi postami, a czasem poszukiwanie wartościowych treści potrafi trwać. Dawni blogerzy przeszli na Instagrama, a ich strony zamieniły się często w same sklepy oferujące produkty cyfrowe. Mniejsi gracze tworzący z pasji również próbują coś na swojej działalności ugrać. Często wiąże się to z reklamami adsense, które całkowicie utrudniają czytelnikowi przeczytanie artykułu, bo nic tak nie odstrasza, jak wyskakujące wielkie banery. Inaczej jednak sprawa wygląda za granicą. Do dzisiaj widzę aktywne anglojęzyczne blogi, których publikacje są regularne, życiowe i nie przeładowane sponsorowanymi treściami, czy reklamami swoich produktów.

Ludzie nadal czytają blogi

Dla mnie każda wycieczka zawsze poprzedzona jest przekopaniem blogów podróżniczych, w których znajduję informację o tym, jak dojechać z lotniska do centrum, gdzie zjeść i w jakim hotelu warto się zatrzymać. Takie treści są dla mnie najbardziej wiarygodne. Sięgam również często po przepisy z blogów kulinarnych jak jadłonomia czy ervegan. Na blogach również szukam recenzji produktów, bo taka treść jest dla mnie bardziej autentyczna niż wygenerowana w Google AI odpowiedź. Jest już dla mnie tradycją, że przed świętami przeglądam polecenia prezentów (prezentownik) na blogu czarnaewcia. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona. Wiele blogów i postów, które jeszcze są aktywne, nadal generują wejścia. Nie ma więc co tak skreślać bloga od razu. Tutaj jednak wracamy do sedna całej sprawy. Po co chcemy tworzyć bloga, co tym osiągnąć, jaki jest nasz cel? Bo jeśli zależy nam na dzieleniu się wiedzą i budowaniu społeczności to może mieć sens. Jeśli jednak myślimy o blogu jako potencjalnym dodatkowym zarobku, to sytuacja wygląda już inaczej.

Czy na blogowaniu w 2026 roku można zarobić?

Niestety, ale prowadzenie bloga często wiąże się nie tylko z kosztami finansowymi jak opłata za domenę, hosting czy stworzenie strony. To również nasz poświęcony czas. I o ile tworzenie własnych treści w Internecie potrafi sprawiać przyjemność, to wydaje mi się zupełnie naturalne, że chcemy robić to po coś. Chcemy wiedzieć, że po drugiej stronie są ludzie, którzy mają podobne wartości i przemyślenia. A wszelkie współprace to tylko miłe potwierdzenie, że to, co robimy ma sens. Co jakiś czas widzę informację o tym, że youtuberzy lub instagramerzy chcą wrócić do blogosfery, bo tutaj wszystko się zaczęło. Informują o nowej stronie i po trzech postach rezygnują. I chyba to najlepszy wyznacznik tego, że blogowanie w 2026 roku jest mało korzystne.

To jak to w końcu jest, czy założenie bloga w 2026 roku ma sens? I tutaj przechodzimy do nieśmiertelnego – to zależy.

Jeśli tworzysz treści dla przyjemności, chcesz się dzielić swoją zajawką i budować zaangażowaną społeczność z innymi blogerami, to jak najbardziej warto zdecydowanie się na darmowe rozwiązania i tworzyć, co Ci gra w duszy.

Prowadzenie bloga to ciężki orzech do zgryzienia

Podobnie jest w przypadku dzielenia się swoją ekspercką wiedzą i chęcią sprzedaży produktów cyfrowych. Oczywiście, aby coś sprzedać, najpierw trzeba wzbudzić zaufanie. Jeśli nigdy nie było Ciebie w Internecie, a nagle wyskoczysz z ebookiem, to jego szanse na sprzedaż są pewnie niewielkie. Inaczej wygląda sytuacja, kiedy blogujesz od x lat, masz już swoich odbiorców, a cyfrowy produkt wydaje się być tylko kolejnym etapem.

Zaczynając od zera z przekonaniem, że blog ma stać się dodatkowym źródłem dochodu, trzeba naprawdę mierzyć siły na zamiary. Od 2018 roku miałam łącznie 3 blogi. I szczerze przez tyle lat udało mi się nawiązać jedną współpracę barterową (na szampon w kostce) oraz opublikowałam łącznie 5 artykułów sponsorowanych, których koszt nie zwrócił się nawet za hosting z jednego roku. Oczywiście mój przykład jest czysto anegdotyczny, ponieważ jestem wyjątkowo opornym egzemplarzem na zawodowy sukces influencera. Nie zmienia to jednak faktu, że blogi to naprawdę rozwiązanie dla osób wyjątkowo cierpliwych. Jeśli więc tak najzwyczajniej w świecie nie lubisz tworzyć długich treści, nie warto decydować się na takie rozwiązanie. Włożyłabym również między bajki historie o tym, że po miesiącu utworzenia bloga w 2026 roku, ktoś uzyskał milionowe wejścia na stronę i zarobił tyle, że porzucił ciepła posadkę na etacie – bo coś mi mówi, że takie posty właśnie zawsze zwieńczone są linkiem do kupna ebooka autora o tym, jak zarabiać w Internecie.

Jeśli dotrwłaś lub dotrwałeś do końca tego postu, daj koniecznie znać w komentarzu, jak zapatrujesz się na strefę blogową. Czy czytasz tak chętnie jak kiedyś, czy nie? A może masz jakieś ciekawe polskie blogi, którymi chcesz się podzielić? Chętnie się z nimi zapoznam.