2023 był zdecydowanie jednym z najbardziej udanych czasów w moim życiu. Ślub, remont mieszkania, zmiana pracy i wiele wycieczek za granicę. Naprawdę dużo się działo i tylko grudzień delikatnie mnie przybił.

Mówi się, żeby nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Do końca listopada naprawdę myślałam, że nic mnie nie zatrzyma. Myliłam się jednak bardzo i grudzień postanowił zebrać w sobie wszystkie rozczarowania i niepewności.

Zderzyłam się ze ścianą. Naładowana pozytywną energią i optymizmem przez cały rok, byłam przekonana, że czas na następny krok. Marzył mi się sukces zawodowy, marka osobista w mediach społecznościowych i coś, co byłoby tylko moje. Niestety, zamiast zrobić duży krok do przodu, zrobiłam trzy kroki do tyłu. W ostateczności wracam po pracy do domu, wychodzę z psem, jem coś na szybko i zalegam na narożniku. Żaden ze mnie demon produktywności. Straciłam chęć do opowiadania o minimalizmie i odgracania swojej przestrzeni.

Media społecznościowe ponownie zaczynają mnie męczyć. Odnoszę wrażenie, że z każdej strony atakują mnie hasła: samorealizacja, rozwój i szczęście. Ja jednak dobrze wiem, że czasem dobrze jest podumać nad swoim losem, a chwile smutku mogą naprawdę doprowadzić nas do dobrych wniosków.

Ten rok był cudowny. Pod każdym względem. Nie zapominam również o tym, że w końcu nauczyłam się robić idealne jajko w koszulce, co dla mnie jest tak samo satysfakcjonujące, jak nowe płytki w kuchni. Grudzień pokazuje mi rzeczy, nad którymi jeszcze muszę w życiu popracować. To właśnie dzięki niemu zrodziły się nowe postanowienia noworoczne.

Dbać o przestrzeń online

Jeśli śledzicie mojego bloga dłużej, to pewnie wiecie, że w 2023 rok zaczęłam bez Instagrama. Dobrze wspominam ten czas, zwłaszcza jeśli chodzi o moją psychikę. Ogromnie męczyło (nadal męczy) mnie to, że z każdej strony każdy epatuje swoim sukcesem, a to, zamiast mnie podbudowywać, podcinało mi skrzydła. Chociaż aktualnie nie mam ochoty budować silnego konta i marki w Internecie, to nie chcę rezygnować z tego, jakie Internet daje mi możliwości. Komputer nie wie, czy mi jest przykro, czy nie. Wyświetla treści, którymi się interesuje. Jeśli nagminnie oglądam filmy i profile osób, które sprawiają, że czuję się źle, to jaki jest w tym sens? W tym roku chcę zrobić czystki w obserwujących i więcej uwagi poświęcić kontom naukowym. Chcę, aby na moim profilu były osoby, które mają do przekazania mi wartościowe rzeczy lub takie, których obserwowanie sprawia mi przyjemność. Mniej treści wymuszających we mnie poczucie winy. Tylko tyle i aż tyle.

Czytać więcej książek

Lubię czytać, ale trudno mi się za to zabrać. Dlatego w tym roku zaprzyjaźniam się na nowo z bibliotekami. Cel daję sobie bardzo realny, chce w każdym miesiącu mieć przeczytaną chociaż jedną książkę. Chcę czytać więcej reportaży, ale nie zamykam się na typowo rozrywkowe książki.

Chodzić częściej do kina

Kino to rozrywka, na którą mogę sobie pozwolić, a mimo wszystko zawsze odkładam to na później. Tym samym w tym roku przegapiłam wiele filmów, które naprawdę chciałam obejrzeć, jak chociażby Chłopi. Sama tego nie rozumiem, bo mam ogrom wolnego czasu, a szkoda mi tracić go na takie przyjemności, jak obejrzenie dobrego filmu. W 2024 nie będę mieć żadnych wymówek. Zamierzam być stalą bywalczynią kinowych sal.

Kontrolować wydatki

Ten rok był dla nas kosztowny. Ślub, remont, wycieczki… mimo wszystko myślałam, że w swoim finansach jestem na dużym plusie. Podsumowanie rocznych wydatków w banku pokazało mi, że wydawałam o wiele więcej, niż zarobiłam w tym roku. Zabolało. Przy wydatkach bywam nieostrożna. Zapominam anulować subskrypcję, kupuję produkty spożywcze, które później marnieją się w lodówce lub zdarza mi się przepłacać na różnych usługach. O dziwo, wydaję bardzo mało na ubrania i kosmetyki. Chciałabym lepiej gospodarować budżetem, pilnować się ustalonych wydatków i odbić się trochę od tego dołu finansowego, do którego się wpakowałam.

Brać częściej głęboki wdech

Mam naprawdę piękne życie i chciałabym częściej skupiać się na tym, co jest dobre niż na tym, czego mi brakuje. Wierzę w to, że nasze pozytywne myśli przyciągają dobre rzeczy. Z tymi negatywnymi jest natomiast jak z kulą śnieżną, jedna zła myśl ciągnie za sobą kolejne. W pewnym momencie wszystko jest beznadziejne, wszystko mogłoby być lepsze, a my nie widzimy tego, co jest dla nas naprawdę ważne. Chcę iść do przodu, ale z całą pewnością nie będę więcej załamywać się nad tym, że coś poszło nie po mojej myśli.

I to tyle. Myślę, że postawiłam sobie bardzo realne cele na przyszły rok. A jak z postanowieniami u Was?