Za nami pierwszy miesiąc 2025 roku, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność. Miałam chwilami poczucie, że w tych 31 dniach upchał się cały rok. W końcu jednak zaczął się luty, a ja mogę uczciwie podsumować pierwszy miesiąc bez zakupów.
Nie będzie chyba dla nikogo wielkim zaskoczeniem, że udało się uniknąć jakichkolwiek zakupów odzieżowych, książkowych i duperelkowych. Natomiast rzucając się w wir wyzwania, zupełnie zapomniałam, że wchodzę w 30 rok życia, tak samo jak szereg moich znajomych.
Dlaczego zdecydowałam się na to wyzwanie? Odpowiedź znajdziesz w poprzednim wpisie: Rok bez zakupów
Pierwsze trudności
Długo zastanawiałam się nad tym, jaki prezent zrobić znajomym, aby uniknąć kupowania rzeczy materialnych. Nie tylko ze względu na wyzwanie. Lubię celebrować mniejsze i większe wydarzenia, a okrągłe urodziny to idealna okazja do świętowania. Każdy jednak ma swoje gusta i kupowanie biżuterii, odzieży czy kosmetyków, zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Wychowałam się w przekonaniu, że liczy się gest i to właśnie za niego obdarowany zawsze powinien być wdzięczny. Każdy z nas jednak pamięta ten przyklejony do twarzy uśmiech, kiedy w trakcie szkolnych mikołajek rozpakowywał różowy zestaw Rexony. Na zewnątrz radość, a w środku panika, że może ktoś nam w ten subtelny sposób próbuje przekazać, że pocimy się przeobrzydliwie i może czas najwyższy coś z tym zrobić.
Lubię prezenty niematerialne, bo mam pewność, że zapewnią obdarowanemu coś więcej niż tylko kolejny gadżet, który będzie czekać na dnie szafy. Doświadczenie jednak mnie nauczyło, że nie każdy z takiego prezentu się cieszy, w przypadku osób w moim wieku, mogę jednak śmiało próbować.
Właśnie dlatego zdecydowałam się na takie prezenty, które wniosą inną wartość w życie moich bliskich jak: wykupienie rodzinnej sesji zdjęciowej lub zabiegów w spa.
Więcej o tym pisałam tutaj: Niematerialne prezenty dla tych, którzy już wszystko mają.
Rok bez zakupów a oszczędności
Wyzwanie „Nie kupuję przez 30 dni” to świetny sposób na zaoszczędzenie trochę grosza. Zwłaszcza dla osób, które mają problem z kompulsywnym zamawianiem ze stron internetowych. Dla mnie jednak rok 2025 to nie tylko czas 30-stych urodzin. To również czas, w którym chcę spełnić swoje podróżnicze marzenie. Dlatego mogę zapomnieć o jakichkolwiek większych oszczędnościach. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie samo wyzwanie przynosi jedną i najważniejszą korzyść.
Rok bez kupowania a spokój ducha
Zeszły rok naprawdę upłynął mi na skrolowaniu vinted i poczynieniu kilku nietrafionych decyzji zakupowych. Cały czas czułam presję, że muszę trochę zmienić wizerunek. Zalewała mnie jednak frustracja, kiedy widziałam jakość sieciówkowych ubrań. Z kolei kupowanie z drugiej ręki to zawsze loteria, a ceny polskich marek to nadal dla mnie za dużo. W związku z wyzwaniem mam poczucie, jakby spadł mi duży ciężar z ramion.
Rok bez kupowania książek
Zastanawiałam się trochę nad tym, czy za bardzo nie popłynęłam w postanowieniu, aby nie kupować książek. Okazuje się jednak, że częste wizyty w bibliotece, w zupełności mi wystarczają. W tym miesiącu przeczytałam 5 książek i na żadną z nich nie wydałam ani grosza.
Czy planuję coś kupić?
W lutym na pewno kupię dodatek do simsów, który chodzi mi po głowie od miesiąca. Swojego żywota dokonała również spieniarka do mleka. Jeśli więc po rozkręceniu jej na części i najuczciwszych prób przywołania do życia, nadal pozostanie zepsuta, cóż – znajdzie się na mojej liście grzeszków.
Tymczasem ja nadal trzymam się daleko od sklepów i już pod koniec miesiąca wrócę z kolejnym podsumowaniem.




