Kiedy ostatni raz udało Wam się spędzić cały dzień bez ekranu? Ale tak zupełnie, nawet nie sprawdzając godziny w telefonie? Ja w tym roku byłam tylko jeden dzień offline. Wniosek z tego dnia mnie zaskoczył – rezygnacja z social mediów to za mało, aby nasze mózgi mogły odpocząć.
Sobota była dla mnie wyjątkowo ciężka. W moim życiu ostatnio sporo się dzieje, a natłok myśli wywołał nagły spadek samopoczucia. Następnego dnia wstałam wyjątkowo bez sprawdzania godziny na telefonie. Poranna procedura wyglądała jak zawsze: nakarmić psa, nakarmić rodzinę (kolejność nie jest przypadkowa), prysznic i kawka. I nim się zorientowałam, minęła pierwsza godzina bez telefonu.
Naszedł mnie pomysł, żeby spróbować wytrzymać tak do południa, a później wyszłam z założenia, że dam radę jeszcze godzinę. I kolejną. Pod koniec dnia, kiedy po raz pierwszy w życiu układałam pasjansa za pomocą kart, a nie pikseli na ekranie, doszłam do wniosku, że jest tak miło i spokojnie. Chciałam, żeby ten stan trwał jak najdłużej.
Monitor towarzyszy każdej czynności
Z dumą opowiadam o tym, że nie korzystam z social mediów. Nie jestem uzależniona od zaglądania w ekran. A jednak okazuje się, że ekrany towarzyszą mi nałogowo. Sprawdzenie maila, wiadomości, przepisu na babeczki, a nawet rzut oka na kalendarz – wszystko to robię za pomocą telefonu.
W niedzielę bez ekranu praktycznie co chwilę łapałam się na tym, w ilu sytuacjach go potrzebuję.
Do śniadania filmik na YouTubie, w trakcie przygotowywania obiadu lub spaceru z psem – podcast. A w międzyczasie szybki rzut oka na kalendarz, konto bankowe, wiadomości. Tu sprawdzę jeszcze Vinted, a tu poszukam silikonowych foremek do muffinek.
Chociaż nałogowo nie scrolluję social mediów, to i tak poświęcam ogrom czasu na telefon, który towarzyszy mi w każdej czynności. Pierwszy raz od dawna przeżyłam cały dzień, wykonując wszystkie domowe zadania bez rozpraszania uwagi na inne rzeczy.
I wiecie co? Jest mi trochę z tego powodu wstyd. Bo uświadomiłam sobie, jak sama komplikuję sobie życie, skoro nawet do obierania kartofli potrzebuję czyjegoś trajkotania w tle.
Codzienność przyzwyczaiła nas do bycia online
Niedziela była wolnym dniem. Nie musiałam nigdzie dzwonić ani niczego załatwiać. Mogłam sobie pozwolić na pełną labę. Czytałam książkę, zrobiłam obiad, wyszłam na długi spacer do parku. W międzyczasie przetopiłam na nowo kilka świeczek, poćwiczyłam i porobiłam porządki w komodzie.
Absolutnie nudny i niewyjątkowy dzień. A mimo wszystko miałam wrażenie, że z każdą godziną moja głowa coraz bardziej się wycisza.
Sobotnie problemy stały się mniej intensywne. Przestałam czuć potrzebę szukania rozwiązania dla tych błahych drobnostek w Internecie. A co więcej, miałam wrażenie, że dzień jest jakiś pełniejszy, a czas przestał mi przelatywać przez palce.
Skupianie się na jednej czynności, oderwanie oczu od ekranu i pozwolenie sobie na bycie samemu ze sobą jest naprawdę zbawienne dla głowy.
Czas offline – nie wszystko musimy robić na telefonie
Nie uważam technologii i internetu za sam wymysł szatana. Naprawdę lubię słuchać wartościowych podcastów, znajdować nowe przepisy, czy chociaż dzielić się moimi przemyśleniami na blogu. Natomiast intensywność sięgania po telefon lub laptop, bycie multizadaniowym nawet przy jedzeniu śniadania, nie robi nam nic dobrego.
I chociaż telefon to dla mnie dość minimalistyczne narzędzie, które ma w sobie wszystko, czego potrzebuję na co dzień, to jednak warto czasem postawić na bardziej tradycyjne rozwiązania. Jak chociażby stworzenie własnego przepiśnika.
Czy Wasze mamy i babcie też miały taki zeszyt? Pełen przepisów na ciasta, przepisanych skrupulatnie na papier w kratkę i z wklejonymi przepisami z gazetek dla gospodyń domowych?
Może jako minimalistka nie powinnam tak mówić, a jednak – potrzebujemy w naszym życiu przedmiotów. Warto tylko, aby to one służyły nam, a nie zabierały naszą uwagę i czas.
To jak, kiedy ostatnio spędziliście cały dzień bez ekranu?
Jeśli interesuje Was temat rezygnacji z social mediów, zachęcam również do przeczytania poprzednich postów:
Jak przestać scrollować telefon?
Dlaczego przestałam publikować w social mediach
Media społecznościowe mnie nudzą i nie jestem w tym sama




